Przemyśl,

Popularne

sobota, 12 lipca 2008

Skończyć z Polską B

Zieloni to partia, która pośród swoich celów ma dążenie do sprawiedliwości społecznej. O tym, jak ważna to kwestia, na Podkarpaciu zanadto nie trzeba mówić. To obszar z dala od wielkich metropolii, trzymany na uboczu wielkich zmian cywilizacyjnych, niespecjalnie zamożny. Konserwatyzm przejawia się tu w wysokim odsetku ludzi chodzących co tydzień do kościoła (w niektórych obszarach nadal mężczyźni siedzą po jednej jego stronie, a kobiety - po drugiej) i dużej przewadze PiS nad PO w wyborach.




Ludzie nie są jednak zachowawczy dlatego, że mają takie widzimisię - po prostu jest to jedyny projekt, który przynajmniej dobrze udaje, że się o nich troszczy. Prawo i Sprawiedliwość to nie wielkomiejska Platforma, szermuje hasłami solidarności, wspólnoty - a tego ludziom w ciężkiej sytuacji potrzeba. Zdecydowana większość młodych ucieka ze ściany wschodniej, czy to na studia, czy to za chlebaem na Wyspy Brytyjskie. Są już wioski, gdzie zostają już tylko ludzie w podeszłym wieku. Nie rokuje to najlepiej dla tego pięknego zakątka naszego kraju.




Żeby rozbudzić południowo-wschodnią Polskę, potrzeba jej inwestycji infrastrukturalnych. Sam od czasu do czasu jeżdżę pociągiem pospiesznym z Warszawy do Przemyśla - 7 godzin! W żaden sposób nie może to być satysfakcjonujący wynik. Także plany drogowe coraz częściej kończą się na Krakowie, czasem na Rzeszowie - nie żebym kochał autostrady, pokazuje to raczej pewien typ myślenia, pokutujący wśród decydentów.




Nie trzeba tu spektakularnych inwestycji - starczy na przykład poprawa jakości dobrze rozbudowanej (dziedzictwo austriackie) trakcji kolejowej, dobra promocja turystyczna, sprawne wykorzystywanie środków unijnych. Nie mogą one jednak trafiać li tylko do Rzeszowa, bowiem życie toczy się w całym województwie. Przykład przedsiębiorczej Doliny Strugu pokazuje to nad wyraz dobitnie. Również pomysł wielkiej rowerostrady od Bałtyku po Bieszczady, brzmiący teoretycznie niepozornie, daje wielką szansę na promocję i na miejsca pracy - chociażby w agroturystyce.




Skoro nie ma tu wielu fabryk nie ma sensu iść drogą forsownej modernizacji poprzezwielkie przedsięwzięcia. Już dziś pojawiają się problemy ekologiczne, np. związane z przebiegiem drogi S19. Dużo ważniejsze wydaje się przygotowanie gruntu pod sprawne absorbowanie zapotrzebowania turystycznego (kto przez ostatnie parę lat widział znaczący przyrost turystek i turystów w Przemyślu wie, o czym mowa) poprzez inwestowanie w renowację zabytków - tu kłania się chociażby trzeci największy po Wawelu i Baranowie Sandomierskim zamek renesansowy w Krasiczynie. Inną sprawą jest promocja, bo takie inicjatywy, jak ścieżka rowerowa po fortach dawnej Twierdzy Przemyśl czy szlak architektury drewnianej to naprawdę ciekawe propozycje. Nie mówiąc już o arboretum w Bolestraszycach czy też skansenie w Sanoku.




Infrastruktura jest tu zatem niezbędnie do szczęścia potrzebna - ważne, by była szybka i ekologiczna. Ponieważ jednak nie każdy będzie w stanie pracować w hotelu czy zamku należy zadbać o rozwój technologiczny. Im bowiem mniejsza miejscowość, tym na przykład gorszy dostęp do Internetu. Sieć w szkołach wiejskich, rozwój technologii radiowej na terenach pozbawionych dobrej jakości linii światłowodowych to priorytet. Podobnie jak upowszechnianie darmowego dostępu do zasobów www w większych miastach. Umożliwia to bowiem świadczenie usług na odległość, nierzadko w domu, promowanie firmy czy świadczonych usług, łatwiejszy kontakt z klientem. Nie trzeba dodawać, że dobrze płatne miejsca pracy.




Zrównoważony rozwój wymaga kultury i obywatelskości. Stąd wielka rola szkoły i dostępności do kultury, na przykład poprzez biblioteki i dobrze działające domy kultury, oferujące chociaż ciut więcej niż tylko potańcówki przy muzyce pop. Takich inicjatyw, jak festiwal "Galicja" powinno być dużo więcej, a miasta, takie jak Rzeszów, Krosno czy Stalowa Wola powinny myśleć nie tylko o sztampowych imprezach z udziałem przyblakłych gwiazdek rodzimej muzyki, ale też o promowania lokalnych i krajowych talentów. Dla promocji regionu impreza, która wstrzeliłaby się w pewną kulturalną niszę, tak jak np. OFF Festiwal w Mysłowicach byłaby prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Czemu to młodzi z Podkarpacia mają jechać "w Polskę", żeby dobrze się bawić? Niech Polska zjeżdża na Podkarpacie!




O tym, jak ważny jest zrównoważony rozwój dla regionu, można by pisać jeszcze długo i szczęśliwie. Będziemy się starali podsuwać pozytywne przykłady na to, jak zmienić ten kawałek Polski na lepsze. Warto, bo niczego mu nie brakuje i dobrze by było, gdyby zostający w nim ludzie cieszyli się z tego faktu, a nie mieli poczucia porażki, że nie udało im się wybić gdzieś dalej. Jeśli kiedyś dostaną szansę dojechania do Warszawy w 4 godziny, być może wcale nie będzie im to uwierać.


 ***tekst pochodzi z bloga „Zielone Podkarpacie”. autor, redaktor :Bartłomiej Kozek

Fotografia:Wikipedia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz